wtorek, 9 października 2012

Pomocy Kochani :D

Witajcie Kochani <3 
Mam małe pytanie. Wiem ,że bd głupie i wgl ,ale proszę Was nie śmiejcie się ze mnie :D xd
A więc... Chcę pisać imaginy, ale nie chcę ,żeby były na stronie głównej. Wolę je dodawać do "zakładek?" :D Pokażę o co mi chodzi :D 

Strona głowna                      Imaginy                 Zdjęcia 
_____________________________________________________

Dzisiaj był super dzień i wgl.. :D



Chyba już ogarniacie o co mi chodzi :P 
I wiecie co możecie się ze mnie śmiać :D 
Ja w sumie już się śmieje sama z siebie xd
Pozdrawiam :* <3

niedziela, 7 października 2012

Informacja

Mam nadzieję ,że rozdział się spodobał :) 
Bardzo Was proszę o komentarze :P
Wtedy wiem ,że ktoś mnie czyta :D 
Bardzo dziękuję BlueRose
Rozdział 3 jest dedykowany prawdziwe Kasi i prawdziwej Paulinie : ) xd
Obok jest ankieta. Bardzo proszę, abyście zaznaczali odpowiedź ,która według Was tu najbardziej pasuje :) 
Pozdrawiam ;]

Rozdział 3 ~Niespodzianka~


[Łapię za klamkę, powoli otwieram drzwi a tam stoi nie kto inny jak....]

.....jak moje kochane bliźniaczki!
-Niespodzianka!- wykrzyczały wszystkie.
-Boże jak się cieszę! Ale co Wy tu robicie?- szybko do nich podbiegłam i się przywitałam.
-Przyjechałyśmy do domu!- odpowiedziały razem.
-Ale jak to?  No nie mówcie, że będziemy razem mieszkać?- powiedziałam poważnym i zdziwionym  tonem.
-Właśnie tak. Nie chcesz tego ?- opuściły głowy i posmutniały.
-Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa nie mogę ja po prostu nie mogę !!! OMG bd mieszkać z moim przyjaciółkami!! Ja śnie , czy to sen?  - nie mogłam w to wszystko uwierzyć. I w końcu zrozumiałam o co chodziło moim rodzicom w tym liście.
-Aaaaa czyli jednak się cieszysz !- podbiegły do mnie i mocno się przytuliły.- To nie sen ...Lucy....
-Rozumiem Paula i Catherine. - zaczęłyśmy się śmiać .
-Jak ja za wami tęskniłam.
-My za Tobą też.
-Mam rozumieć, że już się poznałyście z Patricia? :]
-Owszem i masz świetną kuzynkę.- powiedziały z uśmiechem przytulając też przy tym Patrycję.
-No to co dziewczyny rozpakujcie się i rozkoszujcie nowym domem. Każda z Was ma swój pokój. Niestety najlepszy zaklepała już Lucy.- powiedziała Pati.
-A tak wgl to, gdzie jest Kacper?- zapytałam.
-A więc Kacper wyjechał do USA. Pamiętasz jak przed Twoim wyjazdem byliśmy w parku ? I wtedy powiedział, że wysłał tam podanie o przyjęcie go przez e-maila do szkoły? No, a więc kilka dni temu dostał odpowiedź i przyjęli go. Wczoraj się o tym dowiedziałyśmy jak, żegnał się z nami na lotnisku. Wyleciał jakoś 2 godziny po nas.- lekko posmutniały, ale było widać ,że cieszą się tak samo jak ja jego szczęściem.
-No cóż my teraz też jesteśmy tu gdzie chciałyśmy być. -odpowiedziałam.
-Nie powiedziałam Wam czegoś dla mnie ważnego. Wczoraj Kacper powiedział mi, że mnie kocha, ale już niestety za późno na nas ,ale bd o mnie i o was pamiętał. No i ,że bd się starał z nami kontaktować.- powiedziała Kasia lekko się uśmiechając. - Ja też do niego coś czuję, ale bałam się mu to wyjawić.
-Wiesz co Kasia. Teraz wszystko się pozmieniało. Ale świat nie kończy się na Kacprze i być może poznamy tutaj swoje drugie połówki. - lekko się uśmiechnęłam i zaczęłam marzyć o 1D.
-Mam nadzieję.- odpowiedziała Kasia.
-No to co teraz już serio idźcie się rozpakować, a ja zrobię nam jakiś obiad.- powiedziała uśmiechnięta Patrycja.
-Dobrze dziękujemy.- odpowiedziałam razem z bliźniaczkami.
  Każda poszła do swojego pokoju. Zaczęłam się rozpakowywać. Ubrania wsadziłam do szafy. Kosmetyki poukładałam w łazience, a walizki położyłam pod ogromnym łóżkiem. Gdy skończyłam się rozpakowywać usłyszałam, że moja kuzynka woła nas już na obiad. Szybko zeszłyśmy do kuchni, a na stole stała ogromna zapiekanka.
-No i to się nazywa obiad.- powiedziałam zadowolona.
-Kiedy ty zdążyłaś zrobić tą zapiekankę?- zapytała zdziwiona Paulina.
-Wiecie z półtorej godziny Wam zajęło rozpakowywanie się, więc miałam sporo czasu:p- odpowiedziała.
  Szybko zjadłyśmy "obiad" (oczywiście ja zjadłam najwięcej :  D ) i poszłyśmy do salonu włączyć MTV. Ja położyłam się na kanapie, Patrycja usiadła na fotelu, a Paulina z siostrą usiadły na drugiej kanapie. Przed telewizorem przesiedziałyśmy 2 godziny. Później przypomniało mi się, że miałam kupić sb nowego laptopa bo stary był już dawno popsuty, a ja bez tego gadżetu nie potrafię żyć. Chociaż 2 razy w tygodniu musze sprawdzić twittera czy facebook'a. Poprosiłam dziewczyny, aby poszły ze mną ,odpowiedziały ,że też muszą sb kupić bo ich zostały w Polsce. Patrycja niestety chciała już wrócić do domu bo była zmęczona. Zadzwoniłyśmy po taksówkę. 
  Odwiozłyśmy Patrycję do domu, a kierowca zawiózł nas do centrum Londynu. Szybko znalazłyśmy potrzebny sklep. Weszłyśmy do niego i zaczęłyśmy rozglądać się za odpowiednimi dla nas laptopami. Nagle usłyszałam okrzyki radości moich przyjaciółek. Szybko je znalazłam i nie wierzyłam własnym oczom. Przed nami stały 3 laptopy, na których widniały twarze chłopców z 1D. Od razu zabrałyśmy laptopy z pułki i szybko poszłyśmy za nie zapłacić. 
  Gdy wróciłyśmy do domu ze swoimi skarbami pomyślałyśmy, że możemy sb zrobić małe ognisko. Na szczęście ktoś przed naszym przyjazdem uzupełnił naszą lodówkę, więc nie mogłyśmy narzekać na to, że jesteśmy głodne. Zadzwoniłam po Patrycję, Kamila i Rafała, aby przyszli do nas na ognisko. Wszyscy się zgodzili. Po 30 minutach wszystko było gotowe, a nasi goście przyszli niedługo po tym jak rozpaliłam ognisko. Wszyscy świetnie się bawiliśmy. Zauważyłam, że Rafał podrywał Paulinę, a jej się to podobało. Po jakiś kilku minutach Rafał wyszedł gdzieś z Pauliną.

~~Oczami Rafała~~

  Gdy przyszedłem z bratem i Patrycją do Lucy od razu spodobała mi się jedna z bliźniaczek. Była trochę nieśmiała, ale później się wyluzowała. Usiadłem obok niej i zacząłem z nią rozmawiać.
-Cześć. Ty jesteś Paulina?- zapytałem cicho i lekko się czerwieniąc. Na szczęście był wieczór , więc pewnie tego nie zauważyła.
-Tak. - odpowiedziała lekko się krępując.
- Moja kuzynka dużo mi o Tb i Twojej siostrze mówiła. Teraz mieszkacie razem prawda ?- uśmiechnąłem się.
-Tak. A ty jesteś Rafał? Kuzyn Lucy?- zapytała już pewnie.
-Owszem. Też masz takiego świra na punkcie Wielkiej Brytanii jak Lucy? Oczywiście mówię o tym w znaczeniu pozytywnym.- zaśmiała się.
-Tak mam takiego małego świra. Lucy nas tym zaraziła jakiś czas temu.- zaśmiała się głośniej niż wcześniej.
-Pewnie też lubisz 1D i chcesz być przyszłą panią Horan.- powiedziałem szczerząc się jak głupi.
- Lubię i owszem, nawet uwielbiam, ale nie chcę być panią Horan. Wolę zwykłych ludzi. Takich jak ja.- spuściła lekko głowę i uśmiechnęła się pod nosem.
-Hmmm to może pójdziemy, gdzieś na spacer ? Tu niedaleko jest park.- zapytałem .
-Oczywiście. Z miłą chęcią się przejdę: )

~~Oczami Pauliny~~

  Spacerowaliśmy po parku jakieś 40 minut. Czułam się w jego towarzystwie bezpiecznie. Jego oczy, uśmiech, zapach. Wszystko było idealne. Nad nami świeciły gwiazdy i księżyc. Było bardzo romantycznie. W tamtej chwili poczułam w brzuchu motylki i nawet w pewnej chwili pomyślałam, że to może być właśnie ten jedyny. Szliśmy obok siebie i nagle się potknęłam. Rafał szybko mnie złapał i przyciągnął do sb. Nasze twarze dzieliły jedynie milimetry. Czułam jego oddech na twarzy. Przez cały czas patrzyłam głęboko w jego szare oczy. Widać w nich było ogromną radość. Po chwili poczułam dotyk jego ust.

~~Oczami Rafała~~

  Gdy się potknęła od razu ją złapałem i przyciągnąłem do sb. W tamtej chwili spojrzeliśmy sobie w oczy i miałem wrażenie, że to właśnie ona będzie matką moich dzieci. Bez wahania pocałowałem ją. Pocałunek na początku był spokojny lecz później przerodził się w namiętny. Było cudownie. Gdy się ode mnie oderwała chciała uciec, ale złapałem ją za nadgarstek i znów przyciągnąłem do sb tym razem to ona mnie pocałowała. Po chwili powiedziałem:
-Czy to możliwe, że zakochałem się od pierwszego wejrzenia ?
-Raczej tak.- lekko się uśmiechnęła.
-Czy Ty też poczułaś to samo co ja do Cb ?-zapytałem lekko zdenerwowany.
-Ja to poczułam odkąd Cię ujrzałam.
-Paulina czy Ty chciałabyś ze mną...
-Z Tobą tak.- uśmiechnęła się i położyła głowę na moim ramieniu.
-Wiesz powinniśmy już wracać. Nie ma nas już z dwie godziny. Będą się o nas martwić.-powiedziała i posmutniała.
-No dobrze to chodźmy już.

~~Moimi oczami~~

  Po dwóch godzinach wrócił Rafał z Pauliną i trzymali się za ręce. Na początku wszyscy byliśmy zdziwieni, a potem razem wykrzyczeliśmy:
-Szczęścia gołąbeczki!
-Dzięki-odpowiedziała para.
-Wiesz co Lucy może pójdziesz po gitarę i coś nam zagrasz?- zapytała mnie Kasia.
-Nie no co Ty, ja już dawno nie grałam na gitarze, a zresztą nie umiem.-odpowiedziałam.
-Proszę Cię nie kłam . Ty zawsze świetnie grałaś. Dlaczego ciągle mówisz ,że nie potrafisz?
-Bo wiesz ja nie dorównuję mojemu przyszłemu mężowi.- zaczęłam się śmiać jak opętana.
-Oj Lucy, Lucy. Chyba powiem Niallerowi ,że ma już nigdy więcej nie grać na gitarze.-wtedy wszyscy zaczęli się śmiać w niebo głosy :) .- No dobra, a teraz leć po gitarę i mi nie odmawiał bo się obrażę.- powiedziała z powagą.
  Ja tylko się lekko uśmiechnęłam i poszłam po moją nową, piękną gitarę. Usiadłam na taborecie. Zaczęłam grać i śpiewać moją ulubioną piosenkę .
Wszyscy słuchali mnie ze skupieniem. Gdy śpiewałam tą piosenkę myślałam o Niallu, że cudownie bym się czuła gdybym mogła go poznać. Po zakończeniu mojego małego koncertu wszyscy byli wzruszeni. Ja tylko się uśmiechnęłam i odłożyłam gitarę.
-Jesteś świetna- powiedziała Patrycja.
-Nawet nie wiesz jacy jesteśmy dumni z takiej kuzynki.-powiedział Kamil, a Rafał pokiwał głową na znak, że też tak myśli.
-To było piękne.- dopowiedziała Kasia.
-Twój mąż będzie zazdrosny o to ,że jesteś lepsza.- zaśmiała się Paulina, a po niej wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
-Wiecie co jestem już zmęczona, a Wy?- zapytałam.
-My też.- odpowiedzieli na raz.
-Jest już późno to może zostaniecie u Nas na noc co?
-Jeśli nie bd Ci przeszkadzać to czemu nie -powiedziała Patrycja.
-No jasne ,że nie będziecie :D. Chodźcie już do domu.:)
Gdy przeszliśmy już wszyscy z ogrodu do salonu porozrzucałam wszystkich po pokojach.
-Ok to Patrycja będzie spać ze mną, a Kamil z Rafałem w pokoju gościnnym.- powiedziałam.
-Ehemm.. jeśli mogę.. Czy mógłbym spać z Pauliną.. Kamil strasznie chrapie.- wtrącił się Rafał.
-Jeśli Twoja nowa dziewczyna nie ma nic przeciwko to czemu nie.-odpowiedziałam.
  Paulina się zarumieniła chwyciła tylko Rafała za rękę i poszli na górę do jej pokoju. Po chwili każdy poszedł w swoją stronę. Gdy już byłam w pokoju z kuzynką od razu zaczęłam szukać dla niej jakiś ciuchów. Dałam jej moją ulubią koszulę z napisem "This is my Irishman -->" i luźne spodnie. Na widok mojej koszuli stwierdziła, że jestem nieźle pokręcona i poszła z uśmiechem na twarzy do łazienki. Po niej ja poszłam się odświeżyć i ubrałam się w moją nową piżamę z flagą Irlandii. Znów się wyszczerzyła w moją stronę. Położyłyśmy się do łóżka i zaczęłyśmy rozmawiać.
-Widzę, że naprawdę szalejesz na punkcie One Direction.- powiedziała.
-No oczywiście. Szkoda tylko, że żadnego nie poznałam osobiście.
-Wiesz oni niedaleko stąd mieszkają. Chyba jakieś 20 domów dalej.
-Naprawdę!? Teraz mi mówisz ?! Co z Cb za kuzynka?.- zaśmiałam się. Nie mogłam uwierzyć, że oni mieszkają tak blisko mnie.
-Lepiej późno niż wcale kochana.- wytkała mi język.
-Ludzie słyszeliście, że One Direction mieszka 20 domów dalej?! ?! ?! ?! ?! - wykrzyczałam na całe gardło i usłyszałam piski bliźniaczek z ich pokoi.
-No widzisz jest szansa, że Twój mąż teraz będzie wiedział o Twoim istnieniu.!- krzyknęła Kasia.
-Dobrze by było!.-  odkrzyczałam.
-Cicho laski ja tu śnie o cheerleaderkach!  Jeszcze raz któraś krzyknie to przyjdę i wykopię przez okno !- krzyknął Kamil.
Wszyscy zaczęli się głośno śmiać.
-Dobranoc Directioners !- dopowiedział Kamil.
-Dobranoc napaleńcu!- powiedziała Kasia.
-Dobranoc Kamil!- wykrzyczała cała reszta, a ja ciągle się śmiałam.
W końcu zasnęłam. Znów miałam ten piękny sen ,że podchodzi do mnie Niall chce coś powiedzieć i bum ! Kasia budzi mnie po zrobiła śniadanie.
-Dlaczego? Dlaczego Ty? Nie spodziewałabym się tego po Tobie- powiedziałam do Kasi.
-Ale co ja zrobiłam.?- zdziwiła się.
-Przerwałaś mi piękny sen.
-Och przepraszam. Jeszcze nieraz Niall Ci się przyśni.- powiedziała i się uśmiechnęła.
-Spoko już Ci wybaczam.- i dałam jej całusa w policzek.
   Zeszłam na dół w piżamie i zauważyłam ,że wszyscy zajadają się naleśnikami z dżemem albo Nutellą. Szybko zjadłam 4 naleśniki podziękowałam za śniadanie i pobiegłam do pokoju, żeby się odświeżyć.       Wzięłam szybki prysznic. Ubrałam się z czarne vansy, granatowe rurki i dużą czarną bluzę z napisem "Niall is mine!". Zrobiłam trochę mocniejszy makijaż niż zawsze. Poszłam do pomieszczenia obok po gitarę i zeszłam na dół. Powiedziałam innym ,że wychodzę i za jakiś czas będę. Wyszłam z domu i szłam przed siebie po osiedlu, na którym mieszkam. W pewnej chwili dostrzegły mnie małe dziewczynki i do mnie podbieły.
-Cy Ty umies glać na gitaze?- powiedziała mała złotowłosa dziewczynka.
-Tak umiem małe szkraby.-uśmiechnęłam się do dzieci.
-A mozes nam coś zaglać ?- zapytała druga dziewczynka. Zauważyłam ,że to są bliźniaczki.
-No jasne ,że mogę wam zagrać i wiecie co śliczne z Was bliźniaczki.- Przed domem na trawie miały położony koc, na który usiadłyśmy.
-Wies co nas idol tez umie glać na gitaze.- powiedziała jedna z dziewczynek.
-Tak, mogę wiedzieć kto to taki?- zapytałam.
-No jasne, ze mozes wiedzieć. To twoj Niall.- powiedziały razem i pokazały na moją bluzę.
-Ooo czyli mamy wspólnego idola.- uśmiechnęłam się i zaczęłam grać i śpiewać.
-Jejku mas swietny głos.- powiedziały bliźniaczki.
-Zgadzam się z tym. Cześć jestem Louis, a to moje siostry :).- powiedział właśnie ten Louis. Tak to ona. Czy ja śnie.?
-Dziękuję jestem Łucja.- i podałam mu rękę.
-Łusssja.. Łusyja...
-Wiesz co możesz mi mówić Lucy- zaśmiałam się.
-Ok Lucy. Po Twoim imieniu zgaduję, że nie jesteś stąd. -powiedział chłopak o pięknych brązowych włosach.
-Owszem nie jestem stąd. Jestem Polką przeprowadziłam się  tu niedawno.
-Hej Louis dzwoniła Twoja mama ,że zaraz przyjedzie po Twoje siostry!- wybiegł przed dom Horan. Tak w końcu widziałam go na własne oczy. Czy me oczy kłamią? Może śnie? Ja wielka fanka mam takie szczęście ,że mogłam ich poznać ? To się nie dzieje naprawdę?
-To jesy Lucy.- powiedział Louis.
-Cześć Lucy jestem Niall, ale to chyba już wiesz. I spoko mogę być Twój.- powiedział blondyn.
-Emm no ten .. bo ja chyba sobie już pójdę przepraszam...- cała czerwona spojrzałam na koszulkę i ruszyłam w stronę domu.
-Ej Lucy zaczekaj.- krzyknął Irlandczyk.- To Twoja gitara?
-Tak moja. Już ją zabieram.- podeszłam i wzięłam w ręce moją gitarę.
-Może kiedy razem pogramy co ?- zapytał.
-Czemu nie. - odpowiedziałam.
-Mieszkasz ,gdzieś niedaleko ?
-Tak 20 domów w tamtą stronę.- pokazałam mu mniej więcej co i jak.
-To może podasz mi swój numer ?
-Ty tak serio?- nie potrafiłam w to wierzyć.
-Serio, serio Pani Horan.- zaśmiał się, a ja zrobiła jeszcze gorszego buraka niż wcześniej.
-Ok proszę.- podałam mu swój numer.
-Lucy może wpadniesz do nas albo my do Cb i poznamy się lepiej.- zapytał Louis.
-Wiecie możecie przyjść do mnie. Mieszkam z przyjaciółkami. Jeśli reszta chłopaków będzie chciała przyjść to zapraszam.-uśmiechnęłam się.
-Oczywiście ,że chcemy do Cb przyjść!- dopiero teraz zauważyłam ,że reszta zespołu siedzi w oknie i nas podsłuchuje.
-Cześć jestem Zayn, to jest Liam, a ten ostatni lokowaty to Harry.- powiedział mulat.
-Ja jestem Lucy miło mi.- powiedziałam zawstydzona.- wiecie co ja już naprawdę pójdę bo dziewczyny będą się o mnie martwić.
-No to może Cię odprowadzę ?- zapytał Niall.
-Jeśli chcesz.- odpowiedziałam.
-Chcę ,jak najbardziej chcę -uśmiechnął się zalotnie.
-No to chodźmy. Cześć chłopaki miło było Was w końcu poznać.- krzyknęłam w stronę chłopców.
-To może powiesz  powiesz coś o sobie z chęcią Cię posłucham.- powiedział chłopak.
-Jestem z Polski niedługo skończę 18 lat. Zamieszkałam tu z dwoma przyjaciółkami. Niedaleko mieszka moja kuzynka i kuzyni. Uwielbiam grać na gitarze i śpiewać. Lubię też tańczyć. No i jestem waszą fanką.- uśmiechnęłam się w stronę blondyna.
-Fajnie poznać fankę, która od razu nie piszczy na mój widok.
-Wiesz sama się dziwie ,że zareagowałam spokojnie. Zawsze gdy jestem mega zadowolona to krzyczę i skaczę jak poparzona.- zaczęliśmy się śmiać.
-Cieszę się ,że jesteś inna niż wszystkie.- zauważyłam ,że Niall ma rumieńce na policzku, czy to coś znaczyło?
-Wiesz ja już tu mieszkam. Przyjdźcie jutro jeśli bd mieć czas. Może zrobimy jakieś ognisko, albo coś.
-Jutro mamy czas, więc na pewno będziemy - uśmiechnął się. Powiedziałam mu szybkie " to do jutra" i poszłam w stronę drzwi. Gdy chciałam już przekręcać klucz ktoś złapał mnie za nadgarstek i przybliżył do siebie. To był Niall.

~~Oczami Nialla~~
  
  Gdy zobaczyłem ją pierwszy raz poczułem, że jest wyjątkowa. Była sobą. Nikogo nie udawała. Miała piękne czerwone włosy z blond końcówkami. Były takie nietypowe, ale strasznie mi się podobały. Nie wyglądała jak te inne dziewczyny, które próbowały mi zaimponować kilogramem tapety na twarzy. Nigdy wcześniej nie spotkałem tak wyjątkowej osoby. Pod jej domem miałem już odchodzić ,ale przełamałem się podszedłem do niej obróciłem ją w moją stronę, przybliżyłem do siebie i ciepłym głosem powiedziałem:
-Do jutra. Już nie mogę się doczekać aż znów Cię zobaczę.- Wtedy zobaczyłem, że przeszły po niej ciarki. Uśmiechnąłem się zadziornie odszedłem trochę dalej od jej domu, pomachałem na pożegnanie i poszedłem w swoją stronę.

~~Moimi Oczami~~

  Czy to się stało? Czy ja poznałam niedawno całe One Direction? Proszę niech to nie będzie sen. To pożegnanie się z Niallem.. Nigdy wcześniej nie czułam się tak wspaniale w czyimś towarzystwie. Jego niebieskie oczy , blond włosy, ten uśmiech.. Jego zapach on jest naprawdę ideałem. I nie zachowuje się jak rozpieszczona gwiazda tak samo jego przyjaciele. Byłam jedynie smutna z tego powodu ,że nigdy z nim nie będę bo przecież jestem zwykłą szarą myszką. On ma milony fanek ładniejszych ode mnie i pewnie bardziej interesujących. Gdy przekroczyłam próg domu i zamknęłam drzwi za sobą, usiadłam na wycieraczce i zaczęłam krzyczeć na cały dom:
-Matko to nie mogło się stać !!!!! - wszyscy przerażeni szybko do mnie przybiegli ja płakałam ze szczęścia, a oni myśleli, że ktoś mi coś zrobił.
-Boże Lucy co się stało? Nic Ci nie jest?!- zapytała zdenerwowana Kasia.
-Nie uwierzycie mi ! Ja .. ja..  spotkałam dzisiaj całe One Direction.! Czy Wy to czujecie ?! Ja ich poznałam ! Jutro przychodzą do nas na ognisko! - powiedziałam dalej płacząc.
-Aaaaaaaaaaaaaaaa nie to nie prawda !!!! W końcu poznam Malika!!! Dj Malik, Dj Malik ,Dj Malik.! Aaaaaaaa - krzyczała Kasia po czym zemdlała. ;]
-Cholera obudźcie ją hahahahhahahaha :D- już nie płakałam tylko się śmiałam.
-Ja nie mogę.. Co my z Wami mamy :D- powiedział Rafał.
Paulina przez cały czas stała jak skała. Wszyscy nagle spojrzeli na Paulinę. Ta momentalnie zbladła i .... również zemdlała.
-O ja pierd*le !!! Hahahahahahahahaha jednak nie jestem tylko ja taka szurnięta xd- po czym wstałam i poszłam do sb do pokoju. Tak najzwyczajniej w świecie sobie poszłam śmiejąc się z moich współlokatorek.

~~Oczami Rafała~~

  No świetnie. Lucy wygląda jakby była naćpana. Moja dziewczyna i jej siostra zemdlały. Paulina tylko szepcze coś po nosem. Chyba mówi "Kevin nie odlatuj", a Kasia ciągle coś mówi o Maliku.
-Kamil idź szybko do kuchni po wodę trzeba je jakoś obudzić! - powiedziałem.
-Spoko już idę.

~~Oczami Patrycja~~

  Nie mogę jutro tutaj bd 1D.  Mam nadzieję ,że Lucy nie kłamała bo ja też za nimi szaleję, ale nie okazuję tego tak ja moja kuzynka. Nagle zauważyłam ,że w progu stoi Kamil.
-Dobrze ,że chociaż Ty nie jesteś ich fanką.-powiedział spokojnie.
-Tak ,tak nie jestem fanką. No co Ty .Pff... Wgl kto to ?..- I jeb leżałam na zimnej podłodze.

~~Oczami Kamila~~

  Gdy Patrycja powiedziała ,że nie jest ich fanką to trochę mi ulżyło. Ale nie na długo, bo zaraz po tym też zemdlała.
-Rafał znalazłem kolejną fankę!- krzyknąłem do brata.
-No nie mów ,że nasza Pati.....
-Oj chłopie mówię, mówię.- po czym zacząłem się śmiać.
-Co my z nimi bd mieć.- i usłyszałem jak Rafał śmieje się razem ze mną.














______________________________________________________________

No to mamy 3 rozdział. :) Pisałam go z 3 , a może nawet 4 godziny :D
Myślę ,że może być :) Mam wielką nadzieję ,że Wam się spodoba ! :] 
Dajcie mi znać ,że czytacie moje opowiadanie w komentarzy :* <3
Pozdrawiam WSZYSTKICH :)
Ps. Przepraszam za błędy, ale tyle godzin przed komputer siedziałam i naprawdę się zmęczyłam xd :D No to Pa :D

Już dzisiaj ;]

Już dzisiaj około godziny 18 powinien pojawić się 3 rozdział. Być może w końcu Lucy pozna 1D ? ;>

Dziękuję za wszystkie komentarze. Dzięki Wam czuję, że muszę pisać :P

Przedwczoraj miałam 47 wejść ! . Przeżyłam szok :D 

Postaram się dodać 4 rozdział w środę lub czwartek. : P Jeśli bd minimum 8 komentarzy :P

Mwahahaha mały szantażyk xd :D


Już połowę 3 rozdziału mam. Więc powinnam się ze wszystkim wyrobić :P 

Więc do 18 moi kochani ! <3 :*

Pozdrawiam wszystkich moich czytelników :]

                                                    Skoro czytasz to komentuj :P 
                                                    Naprawdę pomożesz mi tym :)



czwartek, 4 października 2012

Rozdział 2 ~I'm Mrs.Horan~


  Nie wiedząc ,że to wszystko dzieję tak szybko, właśnie teraz  w oddali zauważyłam zbliżającą się w moją stronę rodzinę. Byli wszyscy : Rafał,  Kamil, Patrycja ,wujek Tomasz, wujek Łukasz, ciocia Kamila i ciocia Dominika. Gdy ich zobaczyłam od razu posłałam uśmiech w ich kierunku ,a oni to odwzajemnili. Wszyscy ze szczęścia się na mnie rzucili przez co ledwo mogłam oddychać. Po chwili każdy stanął osobno i po kolei zaczęli się ze mną witać i mówić mi ,że nigdy nie zapomnę tych wakacji ,że będą jedyne, niepowtarzalne i wyjątkowe. Bardzo się ucieszyłam ,że z takim entuzjazmem mnie przyjęli. Wujek Łukasz wziął mój bagaż i spakował do swojego samochodu. Rafał i Kamil wsiedli do drugiego auta ze swoimi rodzicami i powiedzieli mi ,że za godzinę znowu się spotkamy. Ja usiadłam razem z Patrycją i ciocią Dominiką do auta wujka i po chwili ruszyliśmy.
   Do ich domu  jechaliśmy około 30 minut. Gdy wujek wjechał na osiedle ,na którym mieszkali ,zamurowało mnie. Dookoła były piękne wille z basenami.  Zaniemówiłam. Nie wiedziałam , że żyją w aż takich luksusach. Chodź co się dziwić skoro wujek prowadzi jakieś studio nagraniowe dla gwiazd Wielkiej Brytanii. Po tym jak wujek zaparkował wyszłam z samochodu razem z innymi i wzięłam bagaże, ale oczywiście wujek powiedział, żeby taka kruszynka jak ja tego nie dźwigała bo się połamie. Lekko się zaśmiałam i podziękowałam wujkowi. Weszliśmy do domu. Znowu nie wiedział co zrobić, a co dopiero powiedzieć. Salon był ogromny i nowoczesny tak samo kuchnia, łazienka i pokoje. Zaraz po rozejrzeniu się zawołała mnie Patrycja, ponieważ chciała pokazać mi jeszcze tara, ogród i basen. Wszystko wyglądało nieziemsko. 
  Po obejrzeniu ogrodu kuzynka zabrała mnie do "mojego" pokoju. Stało tam piękne duże łóżko i ogromna szafa. Zauważyłam jeszcze jedne drzwi, gdy je otworzyłam okazało się, że mam jeszcze własną łazienkę. Nie chciałam się rozpakowywać, bo jakoś nie miałam na to ochoty wolałam z kimś porozmawiać. Żałowałam ,że nie przyjechałam tu wcześniej, ale dobrze ,że wgl tu jestem i bd tu mieszkać. No właśnie bd tutaj mieszkać. Wyszłam z pokoju i udałam się do salonu, a tam zastałam resztę domowników.
-Wujku czy mogę z Wami porozmawiać?
-Oczywiście co się stało?- odpowiedział.
-No bo widzisz rodzice powiedzieli mi ,że bd mogła zamieszkać na stałe w Anglii ,a ja dalej nie wiem co i jak  czy mógłbyś mnie trochę uświadomić?- zapytałam.
-Dowiesz się o wszystkim w swoim czasie Lucy.- właśnie tak cała rodzina w Anglii mówi do mnie Lucy i nawet się cieszę bo nie brzmi to tak sztywnie jak "Łucja".
-No dobra, poczekam.- i wytkałam mu język na co wszyscy się uśmiechnęli.
  Po chwili do domu weszła reszta rodziny, która miała dojechać. Każdy się rozgościł i pytał mnie jak w Polsce, co u dziadka, babci i rodziców. Oczywiście odpowiedziałam ,że jest wszystko w porządku i ,że cieszę się, iż mam taką wspaniałą rodzinę jak oni na co wszyscy się wzruszyli.
   Nagle wujek Tomek zapytał się czy zrobimy dzisiaj grilla z okazji mojego przyjazdu wszyscy nagle wybiegli na taras ja nie wiedząc co się dzieje poszłam za nimi,  a tam już wujek Łukasz zaczął wyjmować grilla, ciocia Dominika cofnęła się do domu po kiełbaski, boczek i karkówkę. Nasza rodzina nigdy nie dbała o to co jadła,  a i tak wszyscy są szczupli. Wszyscy usiedliśmy na przy ogromny stole na tarasie i każdy częstował się przypieczonymi specjałami. Nagle Patrycja szybko odskoczyła od stołu i pobiegła do swojego domu. Wszyscy tylko szeroko się uśmiechnęli, a ja jak zwykle nie wiedziałam o co chodzi. Rafał z Kamilem dziwnie patrzyli w moją stronę, ale zignorowałam to i zaczęłam zajadać się karkówką. Poczułam ,że ktoś złapał mnie za ręce, a później za nogi i tak oto wylądowałam w basenie. Zaczęłam udawać, że się topie.
-Proszę ... Pomocy.... Ja nie.... umiem pływać!- krzyczałam.
  Za chwilę wszyscy rzucili się do basenu, aby mnie uratować ja wypłynęłam na powierzchnię i zaczęłam sie złowieszczo śmiać. Cała rodzina na początku była zdziwiona, a potem dołączyli do mnie. Po jakiś 5 minutach przyszła Patrycja, która na nasz widok odchyliła głowę na bok i zrobiła zdziwioną minę no i oczywiście znowu wszyscy się śmiali. Podeszła do mnie Patrycja i dała mi kopertę, a w niej...
-Kluczyki?...- zapytałam zdziwiona.
-Tak Lucy to są kluczyki.- zaśmiał się Kamil .
-No ,ale do czego one są czyżby do.....- wszyscy pokiwali głową potwierdzając moje przypuszczenia i szybko zasłonili uszy dłońmi.
-Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa do mojego mieszkania .Aaaaaaaaaaaa.- zaczęłam się cieszyć i skakać jak oszalała. Gdy skończyłam robić z siebie idiotkę zapytałam.
-To prawda ,że rodzice Was poinformowali o tym jak mogę zareagować?
-Owszem.- odpowiedziała uśmiechnięta ciocia Kamila.
-To dlatego zareagowaliście szybciej niż ja. Hahaha.- no i znów każdy był uśmiechnięty od ucha do ucha.
- Dobrze, że jestem na tyle leniwa i się nie rozpakowałam.- powiedziałam cicho, ale i tak pewnie każdy to usłyszał.
-To kiedy będę mogła się wprowadzić do mojego nowego domu?
-Wprowadzić miałaś się dzisiaj, ale wszyscy chcieliśmy się Tobą nacieszyć. Widzisz jutro wyjeżdżają nasi rodzice, bo razem prowadzą to studio nagraniowe, a muszą coś załatwić w USA i jeszcze jakieś tam rzeczy, których nie pojmuję, dlatego przywieziono Cię tutaj. Mamy nadzieję, że nie jesteś zła, ale nie widzieliśmy się tyle lat i zależało nam na tym.-powiedział Rafał, a mi popłynęła pojedyncza łza.
-Ja naprawdę się cieszę, że mam tak wspaniałą rodzinę i bardzo wam dziękuję. Kocham Was.-odpowiedziałam poważanie i zaczęła wylewać kolejne łzy.
-Jak mi Was brakowało.- powiedziałam uśmiechnięta i otarła policzki.
Wszyscy zrobiliśmy misiaczka. Po jakiejś godzinie wujek Tomek wraz ze swoją rodziną pojechali do domu, aby przygotować się do wyjazdu. Wszyscy oczywiście wcześniej miło się pożegnali i nie obyło się bez łez. Nie wiedziałam, dlaczego aż tak każdy na to reaguje. Ciekawa podeszłam do Pati i zapytałam się na ile wyjeżdżają ich rodzice usłyszałam..
-Wyjeżdżają na jakiś rok muszę podpisać kontrakt i jeszcze jakieś tam rzeczy tak naprawdę nie interesuje mnie to co oni tam będą robić. Dla mnie ważne jest to ,żeby wrócili wszyscy do domu jak najszybciej.-odpowiedział i próbowała się lekko uśmiechnąć.
-Przepraszam nie chciałam, żeby zrobiło Ci się smutno naprawdę przepraszam.- i spuściłam głowę.
-Nic się nie stało. Takie życie.-odpowiedziała i szczerze się uśmiechnęła. Weszłyśmy do salonu.
-No to co robimy ?-zapytałam.
-No nie wiem może obejrzymy jakiś film albo coś ?
-Spoko to może Paranormal Activity , potem Paranormal Activity 2 i Paranormal Activity 3. Co Ty na to ?- po chwili zastanowienia odpowiedziała:
-Hmm seans filmowy czuję. Uwielbiam horrory ,a masz płyty ?
-No jasne ,że mam bez tych filmów nigdzie się nie ruszam :D.- odpowiedziałam głupio się przy tym szczerząc. 
  Szybko poszłam po płyty. Nigdy nie obejrzałam tych filmów do końca za bardzo się bałam. W sumie obejrzałam połowę pierwszej części i już miałam dość. Tak jak podejrzewała skończyłyśmy na tej scenie przy której zawsze wyłączałam film, a mianowicie, wtedy kiedy chłopak głównej bohaterki próbował przywołać demona. Po krótkim seansie już wystarczyło nam atrakcji na dziś i poszłyśmy do swoich pokoi. 
  Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic, po odświeżeniu się ubrałam piżamę z napisem " I'm Mrs. Horan" i położyłam się do łóżka. Długo myślałam jak taka zwykła osoba jak ja może mieć tak wielkie szczęście, mieć tak wspaniałą rodzinę i przyjaciół. Nigdy wcześniej nie powiedziałabym, że moje marzenia będą się spełniać z taką łatwością. Cała moja rodzina zorganizowała to wszystko tak, aby marzenia zwykłej już prawie 18-latki mogły się spełnić, a ja praktycznie nie kiwnęłam nawet palcem. Jestem im naprawdę wdzięczna za to co robią, że chcą mi pomóc i tak o mnie dbają. Za to wszystko nigdy nie zdążę się im odwdzięczyć. Tyle już dla mnie zrobili. Po głębokim myśleniu udałam się do krainy Morfeusza. 
  Rano obudziłam się wyspana, wypoczęta, a co najważniejsze szczęśliwa. Szybko poszłam do łazienki ,wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w białą bokserkę, białe vansy, niebieskie rurki i niebieską marynarkę. Włosy związałam w kłosa i zrobiłam lekki makijaż. Gdy zeszłam na dół do kuchni. Była już tylko sama Patrycja. Najwidoczniej jej rodzice zdążyli wyjechać zanim się obudziłam. Kuzynka robiła nam jajecznicę z boczkiem i do tego malinową herbatę. Po śniadaniu zapytałam się Pati czy wie, gdzie jest mój dom. Ona lekko się uśmiechnęła i powiedziała ,że 10 domów dalej.
-No to na co jeszcze czekam! Chodź pomożesz mi się przeprowadzić!- oznajmiłam.
-Dobrze już się uspokój. :D Jak ja kocham, gdy się cieszysz.- powiedziała uśmiechnięta i poszła ze mną po walizki.
  W między czasie przebrała piżamę na różową marynarkę, różowe spodnie, białe conversy i koszulkę z napisem "I Love My City". Szybki krokiem szłyśmy w stronę mojego domu.
   Gdy już przed nim byłyśmy doznałam szoku. Rodzice kupili mi wille z basenem i ogromnym ogrodem.  Nigdy nie przypuszczałabym, że będę mieszkać w takim domu. Chciałam szybko wejść do środka wyjęłam klucze z kieszeni walizki i szybko weszłyśmy do willi. W środku było cudownie. Ogromny salon połączony z kuchnią, w której był mini barek. Piękna duża łazienka. W kuchni wyjście na ogród. Ogród wyglądał cudownie. Moim zdaniem był lepszy niż u rodziców Patrycji. Zauważyłam schody na piętro, gdy po nich weszłam ciągną się korytarz w którym były cztery pary drzwi. Gdy weszłam do pierwszego pokoju od razu powiedziałam, że w tym będę mieszkać i koniec kropka. Był za bardzo w moim stylu. Duży z zielonymi ścianami i zielonym dywanem. Na środku pokoju stało ogromne łóżko z baldachimem. Naprzeciwko niego była ogromna szafa, a na jednej ze ścian zauważyłam zdjęcia moje i mojej rodziny. Koło szafy były dwie pary drzwi.
  Weszłam do pierwszych i zaniemówiłam. Właśnie była w swojej osobistej pomarańczowej łazience. Wszędzie były porozstawiane pomarańczowe świeczki. Czułam się jak jakaś królowa. Przypomniałam sb o drugich drzwiach, a tam znalazłam kolejne pomieszczenie. Ściany były pomalowane na flagę Wielkiej Brytanii no ,a na ścianach pełno plakatów One Direction. Stała jeszcze duża półka, a na niej książki o 1D, kubki z ich twarzami, ich płyty, gazety z wywiadami. Wszędzie byli moi ulubieńcy. Gdy miałam wychodzić z pokoju zauważyłam gitarę klasyczną. Zawsze chciałam nauczyć się grać na jakimś instrumencie. Na gitarze uczyłam się grać od 2 lat, ale to jeszcze dobrze nie brzmiało. 
  W starym domu miałam jakąś starą gitarę i nawet nie miałam czasu, aby ćwiczyć. Na szczęście tutaj wszystko się zmieni. Gdy już wyszłam z pokoju spostrzegłam ,że nie weszłam do ostatniego pokoju na korytarzy. Łapię za klamkę, powoli otwieram drzwi a tam stoi nie kto inny jak....

_______________________________________________________________________
No to mamy już drugi rozdział. Mam nadzieję, że wam się podoba :D Dość długu go pisałam, ale chyba było warto. ;] Wiem ,że świetny to on nie jest, ale ważne ,że jednak jest xd :D No już 22:00 ,a ja dopiero siadam do lekcji xD A to dlatego ,że kilka osób prosiło mnie, abym dodała rozdział jak najszybciej, a więc proszę to dla was <3 :* Jeśli są jakieś błędy to bardzo przepraszam, ale jestem już naprawdę zmęczona. :] To ta szkoła tak na mnie działa. W końcu mnie wykończy :P Jakoś dzisiaj miałam wenę i dość dużo napisałam i jestem z siebie dumna :) Tak, więc zachęcam do dalszego czytania i komentowania. Pamiętaj jeśli czytasz to komentuj dla mnie to wiele znaczy :)
Dziękuję wszystkim którzy mnie wpierają :)
Ps. Niedługo może zacznę pisać imaginy :P
Pozdrawiam Kasie, Paulinę, Dominikę i BlueRose :* 

No i tak na zakończenie trochę chłopców :P ;xx







A co mi tam jeszcze gify :P














Jeśli nie działają to wybaczcie :P


środa, 3 października 2012

Uwaga !

Jeśli ktokolwiek czyta mojego bloga to proszę o komentowanie ,ponieważ chcę wiedzieć czy warto go wgl prowadzić. :) Jest to dla mnie bardzo ważne :] Bd starać się dodawać jak najczęściej nowe rozdziały . Planuję pisać po 2 na tydzień :P 
Chcę jeszcze pokazać Wam drodzy czytelnicy (jeśli jesteście :P) wspaniały blog ,który czytam od niedawne ,a jest naprawdę wyjątkowy ;] Tak ,więc zachęcam ,abyście zaglądali i do mnie i do mojej idolki  (tak to chyba dobre określenie):* 

Zapraszam :)
http://blue-batterfly-one-direction.blogspot.com/

A tutaj jeszcze kilka zdjęć One Direction<3 








wtorek, 2 października 2012

Rozdział 1 ~ It's my life~

  Ciepły, bezchmurny dzień. Wydaje się ,że słychać jak ćwierkają ptaszki. Budzę się i nie mogę uwierzyć, że jestem w Londynie. Tak to Londyn. Wstałam szczęśliwa i pełna energii. Odsłoniłam okno, wyszłam na balkon i nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście. Jeszcze chwilę stałam na balkonie i podziwiałam widok, a później poszłam do łazienki odświeżyć się.
  Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w czerwone rurki, koszulkę z flagą Wielkiej Brytanii do tego ubrałam granatowe conversy. Makijaż zrobiłam delikatny. Gdy wyszłam już gotowa poszłam zrobić śniadanie innym domownikom. Dla Patrycji i siebie zrobiłam naleśniki ,a wujkowi i cioci pyszną jajecznicę ze szczypiorkiem. Patrycja po śniadaniu zapytała się mnie czy poszłabym z nią na jakiś spacer, ponieważ chciała pobyć ze mną sama i dowiedzieć się jak żyje mi się w Polsce.
  Zgodziłam się i po 10 minutach szłyśmy w stronę parku. Rozmowa była interesująca. Dowiedziałam się bardzo dużo ciekawych rzeczy o niej jak i ona o mnie.
  Nagle się zatrzymałam. Kuzynka wgl nie wiedziała o co mi chodzi. Ja nieruchoma jak skała próbowałam coś do niej powiedzieć ,ale nie dałam rady. Podniosłam rękę i wskazałam palcem przed siebie, wtedy zobaczyła, że w naszą stronę idzie nie kto inny tylko ten sławny, przystojny, zabawny i zawsze głodny Niall Horan! Tak to był on jego nie da się pomylić z kimś innym. Był coraz bliżej nas, gdy stanął kilka centymetrów przede mną i chciał coś powiedzieć usłyszałam..
-Łucja wstawaj! Zaraz spóźnisz się do szkoły śpiochu!
  Tak, właśnie tak. To był tylko sen . Byłam bardzo, ale to bardzo wdzięczna dziadkowi, który obudził mnie z tak boskiego snu. Odsłoniłam okno i byłam zawiedziona. Rzeczywistość to w 100 procentach przeciwieństwo mojego wspaniałego snu. 
  Poszłam do łazienki i ubrałam się identycznie jak w moim śnie, lecz wyszłam nie za bardzo szczęśliwa. Rodzice już dawno byli w pracy, a dziadkowie już zdążyli zrobić nam śniadanie. Zjadłam jajecznicę z boczkiem ( Tak... bardzo lubię dużo jeść, na szczęście nie widać tego po mnie :P). Gdy zjadłam śniadanie szybko ruszyłam w kierunku szkoły. Lekcje oczywiście były nudne jak zawsze. Jeszcze 13 dni i będę w swoim świecie. Po szkole wyszłam na spacer z przyjaciółmi. Poszliśmy do parku ,a tam powiedziałam im o moim śnie i zastanawiałam się czy lotu nie da się przyśpieszyć.
W końcu na lekcjach już nic nie robimy, oceny mam bardzo dobre, świadectwo mogę odebrać kiedy indziej lub rodzice je odbiorą. 
  Cała nasza czwórka siedziała teraz na trawie i każdy opowiadał o swoim życiu, gdzie chce zamieszkać i kim być. Kątem oka zauważyłam ,że Kacper przygląda się Kasi. Gdy ona poczułam jego wzrok na sobie momentalnie zrobiła się czerwona. Już od dłuższego czasu wiedziałam ,że coś między nimi będzie. Po chwili powiedziałam ,że muszę już iść. Paulina zrobiła to samo. Wstałyśmy ,a ja puściłam oczko Kacprowi na znak ,żeby w końcu zadziałał. Odeszłyśmy.
  Odprowadziłam Paulinę do domu, pożegnałam się i poszłam w swoją stronę. Gdy otworzyłam drzwi od mieszkania zobaczyłam rodziców siedzących w salonie i bardzo radosnych. Wstali i poprosili, abym usiadła. Nie wiedziałam o co chodzi. Byłam w lekkim szoku. Niby wyglądają na radosnych, a mówili do mnie takim tonem jakbym kogoś zabiła.
-Łucjo. Ponieważ za miesiąc będziesz pełnoletnia, a bardzo zależy Ci na zamieszkaniu w Anglii to mamy dla Ciebie niespodziankę.- powiedziała mama.
-Naprawdę? Jaką ? Czy ja będę mogła.....
-Tak- odpowiedzieli razem.
-Tak bardzo Was kocham! Dziękuję! Jesteście najlepsi!- Powiedziałam ze łzami w oczach- Czyli będę mieszkać u wujka Łukasza?
-Pojedziesz to się przekonasz,a teraz maszeruj na górę do pokoju i spakuj się porządnie, żebyśmy nie musieli Ci niczego dosyłać.- zaśmiał się tata.
-Jasne już idę! Boże, nie mogę w to uwierzyć jesteście najlepsi. 
  Od razu zadzwoniłam do przyjaciół, którzy cieszyli się razem ze mną. Weszłam do pokoju i zauważyłam małą karteczkę na biurku. Wzięłam ją do ręki i zaczęłam czytać...



,,O szkołę się nie martw. Razem z dziadkiem i babcią załatwiliśmy Wam domowe nauczanie"
                                                                                               Rodzice


-Wam?...- powiedziałam cicho- pewnie źle napisali. Podeszłam to szafy, aby wyjąc trzecią walizkę na resztę rzeczy, gdy ją otworzyłam znalazłam kolejną kartkę, a na niej było napisane...



,, Lot masz pojutrze. Udanego nowego życia"
                 Dziadek i Babcia

-Aaaaaaaaa.. To się nie dzieje naprawdę! Aaaaaaaaa...-wykrzyczałam.
-Naprawdę córcia naprawdę!- usłyszałam z dołu.
-Ja chyba śnie.- powiedziałam już spokojnie.
-To nie sen moja kochana wnusiu.- usłyszałam babcie, która stała już w moim pokoju.
-Babciu ja nie wiem jak wam podziękować. Czy wy czytacie mi w myślach? Jesteście dla mnie wszystkim. Bez Was nie spełniałabym swoich marzeń chyba nikt nie ma tak wyjątkowej i wspaniałej rodziny jak ja.- po czym przytuliłam babcie i obie się rozpłakałyśmy.
-Pamiętaj ,że my z dziadkiem i rodzicami bardzo Cię kochaliśmy, kochamy i będziemy kochać do końca naszych dni. Nie zapominaj, że zawsze Ci pomożemy skarbie.
-Dziękuję.- tylko tyle potrafiłam już w tamtej chwili powiedzieć.
  Babcia wyszła z pokoju, a ja w ciągu tych ostatnich dni w Polsce czas spędziłam z przyjaciółmi i rodziną. Chodziliśmy na zakupy, do kina, na pizze lub siedzieliśmy w domu i oglądaliśmy filmy. Podczas tych spotkań zauważyłam ,że Kasia jest coraz bardziej szczęśliwa tak samo jak Kacper. Najwidoczniej powoli zaczynają budować swoje uczucia z czego bardzo się cieszę. Paulina mówi ,że również się cieszy ,że chociaż jej siostra jest szczęśliwa, ale ja wierzę ,że jeszcze i na nas przyjdzie pora i może znajdziemy gdzieś swoje połówki.

Dzień wyjazdu.

  Wstałam wyspana, szczęśliwa i tryskająca energią choć natura chyba nie ... Od kilku dni pada deszcz, ale jakoś mi to już nie przeszkadza. Ubrałam się w białe rurki, zieloną bokserkę i bluzę z zapisem I LOVE IRISH BOYS i pomarańczowe vansy. Zrobiłam mocniejszy makijaż i związałam włosy w niedbałego koka. 
  Zeszłam na dół z walizkami, zrobiłam sobie kanapki i powoli zaczęłam budzić rodzinę, aby się z nimi pożegnać. Gdy już pożegnałam się z mamą, babcią i dziadkiem wszyscy nagle zaczęliśmy płakać.
-Proszę Was nie płaczcie już. Nie utrudniajcie mi tego.- powiedziałam spokojnie, a łza spłynęła mi po policzku.
-Zadzwoń córeczko jak wylądujesz.- powiedziała zapłakana mama.
-I nie zapomnij o nas.- dopowiedział dziadek.
-Ten wyjazd na pewno będzie dla Ciebie czymś najlepszym w życiu. Powodzenia wnusiu.- powiedziała z uśmiechem na twarzy babcia i mnie ucałowała.
-Pa kochani. Nigdy o was nie zapomną i nie zapomnę też tego jak mi pomogliście.
Jeszcze raz wszystkich przytuliłam i poszłam wsiąść do samochodu razem z tatą.
  Tata zawiózł mnie na lotnisko, gdzie czekały na mnie bliźniaczki i Kacper, którzy też chcieli się pożegnać. Po wylewaniu kolejnych łez przyjaciele oddalili się wraz z tatą, bo nie chcieli widzieć jak odlatuję. Rozumiem ich, gdyby ktoś z nich wyjeżdżał to pewnie też byłoby to dla mnie bolesne. Po 20 minutach byłam już w samolocie, a zaraz po wystartowaniu zasnęłam. Obudziła mnie starsza pani siedząca obok i powiedziała ,że zaraz lądujemy, więc zapięłam pasy i po 10 minutach wylądowaliśmy. 
Wyszłam z samolotu, zabrałam swoje bagaże, stanęłam po czym powiedziałam
-Oh yes.. It's my life.- i spłynęła mi łza szczęścia po moim policzku.


__________________________________________________________________________
Moim zdaniem zrobili się bardziej przystojniejsi, a myślałam ,że bardziej się już nie da ;O 
Cóż myliłam się. ;)